PLEN

Sztuka książki

Korespondencja

To w podstawowym rozumieniu wymiana wiadomości za pomocą pisma. W szerszym aspekcie za pomocą znaków i ich znaczeń. Wszystko to powinno prowadzić do zrozumienia między podmiotami wchodzącymi w tę korespondencję.  Komunikowanie się jest formą krótszą porozumienia, a korespondencja obszerniejszą, dogłębniejszą i szlachetniejszą.

Tematem aktualnej edycji „ Sztuki Książki” jest właśnie  „Korespondencja”. Patrząc z perspektywy innych edycji w obecnej wydaje mi się mniej eksperymentu z formą na rzecz siły przekazu. Można ten fakt wiązać z dwoma powodami: ustatkowała się forma albo, przyzwyczailiśmy się do eksperymentu.
Pierwsza nagroda ma formę klasycznej, minimalistycznej w wyrazie książki. Dotyczy korespondencji między bankierem i artystą. Dzieło Susan Johanknecht  nagrodzone zostało z powodu niezwykłej elegancji z jaką przekazuje wszystko to, co klasyczna książka reprezentować powinna.
Rygor wykonawczy reprezentuje również inna nominowana do nagrody książka mieszkającej w Berlinie polskiej artystki Elżbiety Woźniewskiej. Obłożona ciemno-ultramarynowym aksamitem dotyka przyjemnie naszych palców zachęcając do wejścia w baśniowy świat eposu o Gilgameszu. Tekstowi towarzyszą nasycone kolorem ilustracje. Barwy, których pamięć przekazują zachowane zabytki z tamtej epoki. Kto raz widział prawdziwą Brama Isztar w  Pergamońskim Muzeum w Berlinie, ten ma wyobrażenie miłości do koloru dawnych mieszkańców dorzecza Tygrysu i Eufratu.
Równorzędna pierwsza nagroda to książka –obiekt Renaty Pacyny „Heloiza.Ubrana, odsłonięta.” Jest to suknia o zgrzebnym charakterze uszyta z białego płótna. Tymczasem z przodu, niejako spod serca, sączy się miłość Heloizy i Abelarda formą długich płóciennych stron zapisanych ich listami. Im skutek miłości (ciąża Heloizy) będzie bardziej widoczny , tym bardziej widoczna będzie treść korespondencji. Kto zna tragiczną historie miłości Heloizy i Abelarda ten zrozumie, że szata Heloizy jest właściwie rodzajem kaftana bezpieczeństwa, gdzie troki na plecach muszą zawiązać inni, ci, którzy prawdopodobnie miłość oceniają.
List, podobnie jak pamiętnik jest intymną  formą korespondencji. Ania Gilmore stworzyła obiekt-pamiętnik z autentycznych kopert, które pokonały w okresie stanu wojennego ocean, aby przesłać korespondencję ludzi, których osobista historia splotła się w meander z historią ogólną. Ocalały koperty ze znaczkami( rozpoznawalnymi dla tych, którzy żyją wystarczająco długo), przechowane z troską jak relikwie, dziś ożywione w innej formie.
Listy i kartki można też wysyłać „donikąd”. Może to być miejsce nieokreślone i nieistniejące w fizycznym rozumieniu, ale treść korespondencji zapisana staje się refleksją, którą można się podzielić. Książka Maćka Jabłońskiego, nagrodzona trzecią nagrodą, to czarna skrzynka z czarnymi kartkami „donikąd”. Korespondencja z własnymi myślami wysnutymi z mroku żałoby.
Obiekt Grażyny Brylewskiej (druga nagroda) to dwie książki. Mała, bardzo piękna książeczka o miłości i większa o bólu. Obie okutane tasiemkami szukają schronienia  w metalowych skrzynkach. Uwikłane w zależność stanowią refleksyjny komentarz autorki o powiązaniach i proporcji miłości do cierpienia.
„Dwie odsłony pamiętnika” Magdaleny Haras (trzecia nagroda) to zrobione z papieru buty, których zelówki rozwarstwiają się w zapis podróży-ucieczki z Syberii. Mój dziadek też uciekł z Syberii i oglądając to dzieło pierwszy raz pomyślałam o tym, że buty (i niestety nogi) były poważnym atrybutem w tej podróży.
Dramatu i powagi jest więcej w obecnej edycji Sztuki Książki niż zabawy, chociaż, nie brak ciekawych rozwiązań formalnych.
Każdy zapewne pamięta z dzieciństwa ilustrowane książeczki z ruchomymi elementami. Taką formę przyjęło dzieło Małgorzaty Niespodziewanej „Katarzyna i Nika 1936-1951”. Jak na scenie teatru wyłaniają się z czerni postacie dramatu, bohaterowie wspomnień Niki Strzemińskiej opisanych w publikacji „Sztuka, miłość i nienawiść”. Małgorzata Niespodziewana otrzymała nagrodę Dyrektora Płockiej Galerii Sztuki.
Małgorzata Dmitruk też wspomina. Jej rysunki zawsze operują niezwykle trafnym i dowcipnym skrótem. Tym razem wykreowany świat to dom rodzinny, umieszczony w czasoprzestrzeni lat siedemdziesiątych. Urzekają świetnie sportretowane sytuacje i liczne detale socjalistycznej rzeczywistości. Całość ma nutkę poetyki filmów Barei.
Pamela Paulsrud pokazała na wystawie książeczki-zabaweczki. Są to nasycone pomysłami gadżeciki, niezwykle przyjemnie trzymające się ręki, kompletnie nie do użytku. Nie można ich ani otworzyć ani przeczytać. Są cukiereczkami absurdu i bardzo urzekły jury, które wyróżniło je drugą nagrodą.
W Płocku jest słynne Muzeum secesji. W zaaranżowanych pokojach z tamtej epoki czas płynie wolno. Łóżka usłane kipiącymi mleczną bielą koronkami zachęcają do wypoczynku. Na każdym przedmiocie osiadł wizerunek roślin typowych dla stylu epoki. Nie słychać służby, która była nieodzownym zabezpieczeniem porządku tamtych wnętrz. Gdzieś w kącie stoi patefon – muzyka oderwana od instrumentu i wykonawcy. W pokoju urządzonym w  stylu art deco wisi na ścianie zwiastun nowej epoki – telefon z duża tubką. Wielki krok do wirtualnej rzeczywistości.
Dziś ekrany telefonów wysyłając esemesy pokrywają się znakami - : ) =    @  +  #...  Czy to jest korespondencja? Nowe pokolenie podobno łatwiej wysyła sobie intymne informacje za pośrednictwem elektroniki niż patrząc w oczy. Ekran komputera też jest nośnikiem korespondencji. Jako jedyna ustosunkowała się do tego nowego zjawiska Anna Schmidt w książce ”elo :)”
No cóż, niżej podpisana też wystukuje swoje słowa klawiszami i zaraz wciśnie „enter”.

Ewa Latkowska-Żychska


Komentarze